|
Spotkanie z przedstawicielami organizacji pozarządowych z Azerbejdżanu i Tadżykistanu Przedstawiciele organizacji pozarządowych z Azerbejdżanu i Tadżykistanu przyjechali do Polski w ramach wizyty studyjnej organizowanej przez Fundację Batorego we współpracy ze Fundacją Kobiecą eFka, a także innymi partnerami (Fundacja Centrum Promocji Kobiet z Warszawy, Stowarzyszenie Wschodnia Perspektywa). Celem wizyty była wymiana doświadczeń i nawiązanie kontaktów umożliwiających współpracę i realizowanie wspólnych projektów. Goście z Azerbejdżanu i Tadżykistanu reprezentowali głównie organizacje kobiece, a także obywatelskie oraz przedstawicielstwo Fundacji Sorosa (Duszanbe). 18 listopada 2010 miało miejsce spotkanie w Fundacji Znak, podczas którego goście opowiadali o swoich doświadczeniach, miedzy innymi: o profilu organizacji, trudnej sytuacji kobiet, możliwościach uzyskania wsparcia finansowego, współpracy z administracja publiczną, a także o roli islamu, religii, tradycji i kultury w kształtowaniu społeczeństwa obywatelskiego w Azerbejdżanie i Tadżykistanie. Zapis spotkania przedstawiamy poniżej: Organizacje z Azerbejdżanu (Gandża) Dilara Afandijewa, Towarzystwo Obrony Praw Kobiet Azerbejdżanu im. Dilary Alijewej. Nasza organizacja jest jedną z pierwszych, powstała jeszcze w czasach radzieckich. Jej celem jest uregulowanie konfliktów, demokratyzacja społeczeństwa, budowa społeczeństwa obywatelskiego, wzmocnienie statusu i roli kobiet w społeczeństwie, tworzenie nowych pozarządowych organizacji, wspieranie kobiet i młodzieży, budowanie podstaw do pokojowego istnienia w społeczeństwie z bagażem konfliktów jak chociażby konflikt w Karabachu (gdy wojna się skończy ludzie będą musieli stworzyć jakieś warunki dla pokojowego współistnienia) i związany z nim brak perspektyw dla relacji dobrosąsiedzkich. W Azerbejdżanie zarejestrowanych jest 2,5 tysiąca organizacji pozarządowych. Sytuacja NGO nie jest łatwa, bardzo trudno jest uzyskać rejestrację, a jeszcze trudniej możliwość działania. Co roku wprowadzane są różne poprawki do ustaw, które zaostrzają prawo w zakresie możliwości uzyskania rejestracji. Nasza organizacja jest dość znana, dlatego niektórzy sponsorzy sami proponują nam współpracę, korzystamy ze wsparcia oferowanego w programach pomocowych ambasad. Sponsorów znajdujemy również poprzez kontakty, w wyniku licznych podróży, takich chociażby jak ta. Staramy się działać dynamicznie, nasza działalność obejmuje kilka sfer. Ja osobiście kieruję centrum Kobieta-świat-bezpieczeństwo. Moje centrum zajmuje się budowaniem pokojowych relacji między ludźmi, wychowywaniem tolerancyjności, przygotowaniem umiejętności prowadzenia mediacji. W naszej organizacji jestem też kierownikiem pd-kaukaskiej sieci obrońców prawa. Ta sieć powstała 2 lata temu i weszło w nią 10 najważniejszych organizacji Azerbejdżanu, Gruzji i Armenii. Została stworzona między innymi w celu obrony samych prawników, którym często grozi niebezpieczeństwo. Władza państwowa odnosi się niejednoznacznie do organizacji pozarządowych. Na początku, kiedy powstały pierwsze NGO miało miejsce spore zamieszanie, gdyż w języku azerskim przekład nazwy NGO można było odczytać także jako „organizacje antypaństwowe”. Dlatego początki były trudne, ale w końcu władze same uznały, że jesteśmy przydatni. Również i my musieliśmy dostrzec konieczność współpracy z administracją państwową. Nie da się bowiem reprezentować interesów wszystkich ludzi nie uwzględniwszy też przedstawicieli władzy. Dlatego też jesteśmy nieraz takim katalizatorem pewnych państwowych idei w społeczeństwie. Z drugiej strony wiadomo, że nasza działalność nie może i nie wywołuje szczególnego zachwytu ze strony władz. Mają jednak poczucie, że powinni współpracować z NGO, aby być uznawani i akceptowani na arenie międzynarodowej. Dlatego też w ostatnim okresie państwo stara się stworzyć tzw. GONGA, czyli propaństwowe organizacje pozarządowe. Sytuacja kobiet w Azerbejdżanie jest złożona. Kobiet jest 52%, mężczyzn 48%, ale wciąż dominują mężczyźni. Bardzo mało kobiet w ogóle umie i chce podejmować jakieś decyzje. Nie bacząc na to, że pierwsza dama w państwie jest osobą bardzo aktywną, deputatem w parlamencie, kieruje też fundacją, to w istocie kobiety są bardzo słabo reprezentowane w dziedzinie życia politycznego. Nie ma u nas ani jednego ministra kobiety. Tylko 2 kobiety kierują komitetami. Jeden z nich to komitet ds. kobiet, rodzin i dzieci, a drugi to komitet ds. egzaminów wstępnych. Nie są to jak widać pozycje kluczowe. Ostatnio miały u nas miejsce wybory do parlamentu i po ich zakończeniu można powiedzieć, że udział kobiet w polityce uległ pewnej zmianie. Wcześniej kobiet w parlamencie było 11%, teraz jest ich 16%. Mamy nadzieję, że pozwoli to polepszyć trochę sytuacje kobiet w naszym kraju. Najważniejsze problemy kobiet mają charakter ekonomiczny i socjalny. Kobieta ekonomicznie zależy od mężczyzny. Jest powszechnie przyjęte i akceptowane, że kobieta siedzi w domu, a mężczyzna pracuje. A nawet, jeśli kobieta pracuje, to jej wynagrodzenie trafia do rąk mężczyzny. Są określone kobiece zawody, ale nie jest na przykład przyjęte, aby kobiety zajmowały się biznesem. Nie mówię tu jednak o kobietach pracujących w międzynarodowych firmach i korporacjach. Jest to bardzo nieduża, ale wykształcona, aktywna i odnosząca sukces część społeczeństwa. Ale w wymiarze całego kraju kobiety zajmują się jednak jedynie małym biznesem. Drugi poważny problem jest taki, że kobieta traktowana jest w społeczeństwie gorzej i wszystkie socjalne udogodnienia i ulgi adresowane są do mężczyzn. No i wreszcie nastawienie samych kobiet. Wiele z nich po prostu zgadza się być na drugim planie, byle tylko wszystko wiodło się w ich rodzinach. Można powiedzieć, że nie są silne jako liderki. Natomiast w sferze działalności organizacji pozarządowych, kobiety są silnie reprezentowane. Istnieje 120-130 kobiecych organizacji, które działają w różnych sferach jak walka przeciw dyskryminacji i handlu ludźmi, ochrona zdrowia (miedzy innymi zapobieganie i leczenie chorób wenerycznych). W naszej organizacji jest centrum, które nazywa się Islam w rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Pracownicy centrum prowadzą szkolenia z tolerancji, opowiadają o wzajemnych związkach różnych religii. Azerbejdżan jest krajem świeckim, w którym wszystkie religie są równe. Staramy się też przeciwdziałać różnym radykalnym islamskim ruchom, które przenikają na terytorium Azerbejdżanu z innych krajów (jak wahabizm, czy radykalny szyizm). Jako przeciwwagę dla tych nurtów wskazujemy na tolerancyjność, demokratyczne tradycje w islamie, czy na prawa kobiet. Mamy dobrych wykształconych trenerów. Jednakże tradycje narodowe, etniczne, rodzinne są u nas póki co silniejsze niż prawo. W naszej działalności wykorzystywaliśmy też możliwości, które dawał międzynarodowy festiwal filmowy Prawa Człowieka w Filmie. Prowincja jest w Azerbejdżanie oczywiście gorzej rozwinięta, ale powolutku zaczyna się tam rozwijać turystyka. Oczywiście aktywność kobiet na prowincji jest mniejsza. Ale kiedy czasem tam docieram z jakimś projektem edukacyjnym, to jego uczestniczkami są głównie kobiety. Bez wątpienia można więc mówić o ich dużej gotowości do uczestniczenia w różnych programach. Organizacja Tomris, Nushaba Mammedowa, Fatma Dżafarowa, Organizacja Tomris powstała w 1992 roku. Zajmuje się obroną praw kobiet i uchodźców. Początkowo zajmowaliśmy się przede wszystkim uchodźcami z Górskiego Karabachu, dziećmi –sierotami i kobietami. Potem rozszerzyliśmy działalność. Mamy około 300 wolontariuszy, zrealizowaliśmy blisko 40 projektów, niedawno rozpoczęliśmy wydawanie niezależnej gazety Gandża Bazar, której jestem głównym redaktorem. Podstawowym problemem w Azerbejdżanie jest brak prawdziwie demokratycznych wyborów. Kandydaci na deputatów do parlamentu są wyznaczani odgórnie, a nie wybierani oddolnie. Jeśli ktoś się zgłasza niezależnie nie zostaje zarejestrowany. Poza tym ważną rolę odgrywają problemy gospodarcze, ale kraj jest tolerancyjny, mieszka w nim wiele różnych narodów i wyznawców wielu religii.Do najważniejszych problemów kobiet należy niewątpliwie przemoc, zarówno ta domowa, jak i w pracy. Ponadto trudności ze znalezieniem zatrudnienia mają starsze kobiety. Hasan Husejnli Dojrzały obywatel/ Kamil Vatandaş. Nasza organizacja, funkcjonująca w ramach Centrum Edukacyjnego Public Union, została założona w 2004 roku. Początkowo działała jako oddział Fundacji Sorosa (Open Society Institute), taka też była jej nazwa. Głównym celem naszej organizacji jest propagowanie idei otwartego społeczeństwa w zachodnim regionie Azerbejdżanu, ponieważ, jak wiadomo, miasto Gandża tam się znajduje. Zajmujemy się więc propagowaniem demokracji, wartości liberalnych. Korzystamy ze wsparcia Fundacji Sorosa, która jest dla nas podstawowym partnerem, a także Fundacji Marshala, czy z projektów ambasady Stanów Zjednoczonych. Mogę wymienić kilka realizowanych przez nas projektów jak na przykład Akademia Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego, realizujemy go już trzeci rok. Inny projekt, który realizowaliśmy nosił tytuł Młodzi za sprawiedliwe i demokratyczne wybory, Młodzi za wartości liberalne. Jak można zauważyć nasze programy adresowane są głównie do ludzi młodych. Przede wszystkim organizujemy kursy, do których najpierw wybieramy młodzież spośród ludzi w wieku 16-26 lat. I muszę zaznaczyć, że większość z nich to kobiety. Dla najzdolniejszych studentów organizujemy obozy letnie. W naszym kraju trzy lata temu stworzono Państwową Radę Wspierania Organizacji Pozarządowych. Niestety ich celem nie jest wspieranie projektów odnoszących się do demokracji i praw człowieka, koncentrują się głownie na problemach socjalnych. Ja już kilka razy zwracałem się do nich, ale ani razu nie udało mi się otrzymać żadnego grantu. Joanna Bocheńska: A jak to jest z wartościami liberalnymi, pojęciem demokracji. Czy sens tych wartości, bądź co bądź uznawanych za zachodnie, łatwo jest objaśnić w społeczeństwie muzułmańskim, które nie zawsze przecież chce je akceptować i wdrażać w życie? A może trzeba to robić jakimś sposobem? To rzeczywiście jest ciekawe pytanie. Ja z reguły staram się uniknąć mówienia, że mamy do czynienia z wartościami zachodnimi, unikając w ten sposób tego geograficznego podziału. Nazywam je wartościami liberalnymi, a nie zachodnimi, gdyż uważam, że sporo też jest w nich elementów wziętych ze Wschodu. Ale i tak nie przychodzi to łatwo. Przez długie lata reżym sowiecki starał się, żeby nasi obywatele zapomnieli o tych wartościach. Ale my głównie pracujemy z grupą ludzi młodych, przez okres czterech ostatnich lat wykształciliśmy około 300 młodych ludzi. To jest jednak bez wątpienia grupa ludzi wykształconych, znających język angielski (jednym z punktów w naszym programie jest nauka języka angielskiego) i wyróżniających się w swojej grupie. Pomagamy im również wyjechać na Zachód by mogli zdobywać dalsze wykształcenie. Wiele z naszych projektów prowadzonych jest też w języku angielskim. Oprócz wiedzy teoretycznej staram się jednak by mogli uzyskać też pewne doświadczenie praktyczne. Na przykład w tym roku podczas wyborów parlamentarnych chciałem zgłosić swoją kandydaturę i organizowałem kampanię wyborczą z pomocą tych młodych ludzi. Ale niestety nie zostałem zarejestrowany. Co zaś się tyczy kultury i jej roli w wychowaniu społeczeństwa obywatelskiego, to chciałem wskazać tu na kilka problemów. Na Zachodzie bardzo często postrzega się islam poprzez pewne stereotypy, które nie pozwalają odpowiednio ocenić sytuację. Z drugiej strony nie dzieje się tak zupełnie bezpodstawnie. Jak już tu wspomniano u nas działają pewne radykalne muzułmańskie ugrupowania, jak na przykład wahabici i niestety duża część młodzieży ulega ich radykalnym wpływom. Ale muszę powiedzieć, że ci młodzi ludzie, którzy współpracują z nami umieją godzić wartości, ich spojrzenie na islam jest liberalne. Potrafią opierać się na sensie tej religii, nie zaś na różnych formalnych wyznacznikach określanych przez te radykalne ugrupowania. W niektórych aspektach islam może okazać się bardzo przydatny. Na przykład w kwestii używania alkoholu, czy narkotyków, które są w islamie zabronione. Dzięki temu również młodzież ich nie używa. W innym przypadku połączenie tradycji i wartości liberalnych może okazać się kłopotliwe. Bo na przykład wartości liberalne wymagają, aby przestrzegano prawa, do niego się stosowano. A jeśli rodzice są przeciw jakimś zapisom prawnym, to według naszych tradycji powinno być tak, jak oni powiedzą. Wtedy pojawia się kłopot. Jednakże w wielu innych wypadkach islam i miejscowe tradycje są przydatne. Dużą wartość ma obecny w islamie nakaz nie nienawidzenia nikogo, nie pamiętania złego. Rodzice wpajają tą regułę swoim dzieciom, a ona jest przecież bardzo cenna. Gulnara Hasanowa, Kobieta w Społeczeństwie Obywatelskim (Gandża) Nasza organizacja powstała w 2002 roku. Do tego czasu prowadziliśmy różną działalność. Ale w końcu pomyślałam, że już czas się uniezależnić. Celem naszej organizacji jest walka z zakorzenionym w społecznej świadomości stereotypami. Nasz region ma oczywiście swoją specyfikę, niektórych działań, na przykład jakichś wielkich akcji nie jesteśmy w stanie przeprowadzić. Prowadzimy przede wszystkim działalność oświatową, której celem jest walka ze stereotypami, wykształcenie w zakresie praw kobiet, a ponieważ ja zajmuję się też tematyka genderową, to zależy nam również na uzyskaniu przez kobiety równych praw. Prowadzimy różne akcje, na przykład w ramach prowadzonych na całym świecie w listopadzie i grudniu 16 dni przeciwko przemocy wobec kobiet sami organizujemy różne wydarzenia. Ostatnio na przykład rozdawaliśmy na ulicach ulotki i goździka. Chcieliśmy w ten sposób poinformować o istnieniu takich dni i o tym co one znaczą. Chcieliśmy, żeby ludzie byli świadomi, że przemoc wobec kobiet jest zjawiskiem ogólnoświatowym i jest też obecna w Azerbejdżanie. Początkowo, jak tu już powiedziano administracja państwowa odnosiła się do nas bardzo podejrzliwie, ale kiedy urzędnicy przekonali się, że nie mamy zamiaru działać przeciwko nim i że mamy pewne wspólne cele – jak wychowanie demokratycznego społeczeństwa, zwiększenie praw kobiet, to pojawiła się szansa na współpracę. Wydaje mi się również, że działalność organizacji pozarządowych jest znacznie bardziej efektywna, jeśli chodzi o wychowywanie społeczeństwa obywatelskiego, aniżeli jakiekolwiek struktury państwowe. Organizacje pozarządowe w tym wiele organizacji młodzieżowych stawia sobie za podstawowy cel wychowanie aktywnego społeczeństwa obywatelskiego, dzięki czemu są po prostu bardziej za to odpowiedzialne. Bez wątpienia w porównaniu z tym co było wcześniej, jeszcze 5 lat temu, kiedy w ogóle trudno było zauważyć w regionie jakąkolwiek aktywność, dziś można powiedzieć, że sytuacja wygląda o wiele lepiej. Kiedy prowadzimy seminaria i szkolenia to można zauważyć jakiś rodzaj mobilizacji, ale to się dzieje bardzo powoli. Najważniejszym rodzajem aktywności obywatelskiej jest na pewno udział w wyborach. Wielu ludzi niestety po prostu nie wierzy w możliwość jakichkolwiek zmian. Kwestia pozyskiwania funduszy na działalność jest bez wątpienia jedną z najtrudniejszych. Jeśli w jakiejś organizacji powiódł się projekt, została stworzona jakaś sensowna grupa ludzi, którzy coś razem robią to wszystko zależy od możliwości kontynuowania projektu. Czasem grantodawcy, nie odmawiają i dają pieniądze na kontynuację projektu. Ale jeśli ich brakuje, to wszystko zaczyna się rozpadać, nie ma pieniędzy na opłacenie biura, pracowników itd. Grantodawcy na ogół pochodzą zza granicy, ponieważ w Azerbejdżanie tylko wybrane organizacje, tzw. GONGA (propaństwowe) mogą liczyć na jakieś dotacje. Sponsorów szukamy za pośrednictwem Internetu, a także ludzi zajmujących się fundraisingiem. Do Azerbejdżanu również przyjeżdżają przedstawiciele różnych międzynarodowych organizacji, które mogą wydzielić różne granty. Ale tego wszystkiego jest wciąż za mało, żeby można było powiedzieć, że działalność NGO się rozwija. Sytuację kobiet w Azerbejdżanie można oceniać z różnych perspektyw. Jeśli brać pod uwagę ich udział w polityce w sferach gospodarki, to tego rzeczywiście jest niewiele. Ale jeśli oceniać aktywność kobiet w społeczeństwie, zwłaszcza w stolicy, to wszystko wygląda już inaczej i ja na przykład jestem zadowolona. Podoba mi się aktywność kobiet i wydaje mi się, że w sferze społecznej i obywatelskiej są dużo bardziej aktywne nić mężczyźni. Wiele kobiet jest dyrektorami szkół, kierują organizacjami pozarządowymi. W regionach sytuacja wygląda już nieco gorzej, natomiast najgorzej jest na prowincji, w wioskach, gdzie nawet nie można mówić o prawach kobiet. Bo o czym tu mówić jeśli kobieta nie może nawet wyjść z domu, tam jak mówią „miejsce kobiety jest w kuchni”. Kobiety, które pełnią funkcje posłów rzadko kiedy reprezentują interesy kobiet, najczęściej reprezentują swoje własne interesy. Kiedy upadł Związek Radziecki nasze społeczeństwo otwarło się na Zachód, zaczęło otrzymywać znacznie więcej informacji. Dziś nasze dzieci często jeżdżą na Zachód, żeby zdobywać wykształcenie i próbują łączyć wartości płynące z Zachodu z rodzimymi tradycjami, własną kulturą. Czasem stwarza to trochę problemów, zwłaszcza gdy w głowie powstaje mętlik i nie wiadomo jakie wartości skąd pochodzą. Mogę dać pewien przykład z własnego rodzinnego doświadczenia. Jak już wspominałam zajmuję się kwestiami genderowymi, realizowałam w tym wymiarze kilka projektów. Kiedyś w domu, gdy nie nadążałam z domowymi obowiązkami doszło miedzy mną i mężem do następującej wymiany zdań. (Mój mąż też jest działaczem NGO). Powiedziałam „pamiętaj że mieszkasz z osobą zajmującą się genderem”, Na co on mi odparł „gender zaczyna się u ciebie za drzwiami, a w domu nie ma o nim mowy”. To taki szczególny przykład tej „nowej sytuacji”.Ale tradycję można też traktować inaczej. Na przykład w Koranie jest zapisany wielki szacunek dla kobiet, tam jest taki werset „raj znajduje się u stóp matki”. Bez wątpienia ten szacunek jest obecny w społeczeństwie, ale z drugiej strony pewne rzeczy przychodzą mężczyznom z trudem. Na przykład weźmy taka sytuację: w młodym małżeństwie urodziło się dziecko. Trzeba powiesić wyprane pieluszki. Młody mąż chciałby pomóc żonie, ale za nic w świecie nie powiesi tych pieluszek, jeśli będzie wiedział, że ktoś może to zobaczyć. To by mu przyniosło wstyd. Również nie jest przyjęte okazywać uczucia żonie w obecności matki lub kogoś starszego. Malejka Alizade, Regionalne Kobiece Centrum w Gandży. Nasza organizacja powstała w 2003 roku, jej członkami są przede wszystkim inteligenci, lekarze, nauczyciele, profesorzy i wielu innych. Prowadzimy działalność edukacyjną. Najpierw działalność ta skierowana była do kobiet, ale potem zrozumieliśmy, że to nie wystarczy i skierowaliśmy swoje działania także do mężczyzn i ludzi młodych. Wydaje nam się bowiem, że jednostronne działania nikomu nie pomogą. Prowadzimy także akcje w zakresie ochrony zdrowia. Od 1988 roku Ormianie prowadzą z nami skrytą wojnę, a następnie zajęli część naszego terytorium, które jest teraz okupowane. W ten sposób część mieszkańców naszego kraju we własnym kraju stała się uchodźcami, a właściwie przymusowymi imigrantami. Nasza organizacja prowadzi działalność edukacyjną wśród tych imigrantów, żyjących do dziś w złych warunkach w akademikach. Do nich adresujemy projekty edukacyjne i zdrowotne. Działalność edukacyjna polega głownie na zaznajomieniu ich ze swoimi prawami. Zależy nam aby je znali i mogli o nie walczyć, by móc kiedyś wrócić do swoich domów. Prowadzimy także wiele projektów z dziedziny porad prawnych. Jednym z poważniejszych problemów kobiet azerbejdżańskich, obok przemocy domowej jest brak kontraktów małżeńskich. W ostatnim okresie ma miejsce wiele rozwodów, w wyniku czego kobieta zostaje bez jakiejkolwiek części majątku, często z dziećmi (gdyż w Azerbejdżanie dzieci zostają przy matce). Mimo, że istnieje możliwość zawarcia takiego kontraktu, nie jest to w społeczeństwie przyjęte. Kiedy zajmujemy się tym tematem, propagując kontrakty małżeńskie, ludzie często podkreślają, że zawieranie tego kontraktu jest równoznaczne z brakiem zaufania, i że tacy młodzi ludzie, którzy podpisują kontrakt „zawierają małżeństwo oparte o brak zaufania”. Ponadto, zwiększyła się u nas liczba wczesnych małżeństw. Za mąż wychodzą już dziewczęta 13, 14 i 15 letnie, porzucając szkołę. Zawierają małżeństwo religijne, a nie państwowe. Te wczesne małżeństwa często się rozpadają, a młode dziewczęta stają się potem nieraz ofiarami handlu ludźmi. W ciągu siedmiu lat działalności nasza organizacja prowadziła działania nie tylko w Gandży, ale także w różnych miastach w okolicy. Zależało nam w ostatnim okresie w szczególności żeby pracować z młodzieżą, żeby pomóc im kształtować się w okresie przejściowym tak aby mogli dostrzegać istniejące problemy i błędy swoich rodziców, i aby w przyszłości starali się nie powtarzać błędów starszego pokolenia. Grantów szukamy za pośrednictwem Internetu, często za granicą, ale staramy się pracować nawet jak grantów nie ma, bo jeśli będziemy siedzieć z założonymi rękami, to trudno nazwać taką działalność prawdziwą pracą. Władze państwowe odnoszą się dobrze do naszej organizacji. Może dlatego, że zanim powstała nasza organizacja byłam osoba dość dobrze rozpoznawalną, jako doktor historii, reprezentant inteligencji uczestniczący w różnych przedsięwzięciach i konferencjach naukowych. Można powiedzieć, że otoczenie już mnie znało. Dlatego, kiedy zwracam się do urzędników oni zawsze starają się jakoś pomóc. Nawet niedawno, kiedy prowadziliśmy działania w jednym z regionów, podszedł do nas mężczyzna i powiedział, że może finansować naszą działalność w tym konkretnym regionie, po to żebyśmy stworzyły tam jakieś centrum kobiece. On mieszka na co dzień za granicą ale czasem odwiedza swoją rodzinę i krewnych. Powiedział: „jest mi żal, że nasze kobiety siedzą w domu i niczym się nie zajmują i nie kształcą”. Znaczy to, że są i tacy ludzie w Azerbejdżanie. Co zaś się tyczy islamu i religii w ogóle, i jego udziału w życiu publicznym, to muszę powiedzieć, że po uzyskaniu niepodległości islam bardzo silnie zaczął się wiązać z narodową tożsamością i systemem wartości. Nie na darmo jesteśmy związani z kulturą islamu już kilkaset lat. Islam nie jest przecież tylko religią, ale i nauką. Dlatego niektórzy uważają, że święta księga Koran nie jest po prostu świętą księgą, ale także Konstytucją. Wobec czego wielu muzułmanów żyje kierując się właśnie tą konstytucją. Zgodnie z przytoczonym tu już cytatem, że raj znajduje się u stóp matek, wielu mężczyzn kieruje się tym zapisem i szanuje kobiety. Na przykład tam gdzie pracuję uważa tak wielu mężczyzn. Sama jestem muzułmanką. Pięć razy dziennie wypełniam obowiązek modlitwy, a raz w roku – miesięcznego postu, ale równocześnie nie zakrywam głowy. Fundamentaliści nie rozumieją prawdziwego sensu islamu i dlatego dokonują aktów terroru i przemocy wobec zwykłych ludzi. W swoich modlitwach proszę jednak Boga by nauczył ludzi żyć w pokoju. Nie mogę sobie wyobrazić jak w imię islamu, można dokonywać jakichś aktów terroru. Wydaje mi się, że to właśnie islam, muzułmańska kultura Azerbejdżanu pomaga kobietom prowadzić dziś aktywny styl życia. Aktywnych kobiet jest u nas wiele, ale niewiele z nich działa w sferze polityki, prawodawstwa. Kobietami są przede wszystkim dyrektorki przedszkoli, szkół i szpitali, redaktorki wielu czasopism. Jest u nas przyjęte, aby starać się dać córce dobre wykształcenie. Bo jeżeli kobieta jest wykształcona, to – jak się uważa- będzie dobrze wychowywała dzieci. A dobrze wychowane dziecko oznacza także rozwój społeczeństwa, pozytywną przyszłość. Globalizacja nie zawsze przejawia się w pozytywny sposób. U nas wielu młodych ludzi ubiera się i czesze niczym bohaterowie seriali, nie rozumiejąc, że to przecież jest tylko film. Wszystko na całym świecie zaczyna wyglądać podobnie. Wszędzie młodzież zaczyna wyglądać podobnie, podobnie się ubierają, mają podobne wyobrażenie o świecie. Uważam, że naszą główną rola jest naprowadzenie ich na właściwą drogę. Na co dzień często mam do czynienia z młodymi ludźmi i widzę, że oni są całkiem świadomi swoich praw, wiedzą czego chcą od życia. Choć czasem udają, że niczego nie wiedzą i nie rozumieją, to kiedy zaczyna się z nimi rozmawiać to okazuje się, że ich wiedza nie jest taka mała. Oczywiście na prowincji sytuacja wygląda inaczej, ale my też staramy się, aby to się zmieniło. Ważną rolę odgrywają tu jednakże uniwersytety, na które trafiają także ludzie z prowincji. Gandża i Baku to właściwie główne uniwersyteckie miasta, choć uniwersytety mają tez swoje filie w mniejszych ośrodkach. Ale to tam młodzież zyskuje szansę żeby się rozwijać. Dżewathan, Suad Abbasowa Nasza organizacja jest skierowana do ludzi młodych, zajmuje się kilkoma rodzajami działalności. Pomagamy młodym ludziom uzupełniać wykształcenie organizując różne kursy, językowe, czy zawodowe, przygotowywać się do egzaminów. Zajmujemy się także sytuacją kobiet w wieku powyżej 45 roku życia, które nie mogą znaleźć zatrudnienia. Inną sferą naszej działalności jest ekologia – dbanie o ładny wygląd miast, o zieleń. Jeszcze inną programy z zakresu ochrony zdrowia. Ściśle współpracujemy z organizacją Tomris. Organizacje z Tadżykistanu Toszburi Chotamowa, Hamidlon (Solidarność). Nasza organizacja powstała w 1998 roku. Wtedy celem naszej organizacji była pomoc tadżyckim uchodźcom powrócić z Afganistanu. W latach 1992-1993 w Tadżykistanie toczyła się wojna domowa i około 20 tysięcy mieszkańców naszego regionu było zmuszonych wyjechać do Afganistanu. Ale po czterech latach oni zaczęli wracać, nic tu jednak nie mieli, nawet domów. Wracały przede wszystkim kobiety i dzieci. Pracowałam wtedy jako nauczycielka we wsi. Chcieliśmy, żeby powracające dzieci mogły się uczyć, ale ich sytuacja nie była łatwa. Dlatego stworzyliśmy tę organizację, aby pomóc kobietom. W tłumaczeniu hamidlon oznacza tyle co jedność duchowa, solidarność. Celem naszej organizacji jest zwiększenie roli kobiety w społeczeństwie. Zależy nam na tym aby kobieta, jako pełnoprawny członek społeczeństwa mogła uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Mieszkamy na prowincji i życie w naszym regionie wyraźnie różni się od życia miejskiego, które jest znacznie łatwiejsze. Podstawowym problemem jest u nas niski poziom życia. W naszym regionie w sferze organizacji pozarządowych aktywne są głównie kobiety, które uzyskały wykształcenie w czasach radzieckich, pracowały jako nauczycielki lub lekarze. W Tadżykistanie jest dziś około tysiąca organizacji pozarządowych różnego charakteru, ekologicznych, broniących praw kobiet, w tym prawa decydowania o posiadaniu potomstwa. Podobnie jak i polskie organizacje szukamy różnych sponsorów pisząc projekty i potem pracujemy w ramach tych projektów. W ostatnim okresie państwowa administracja zaczęła nas szanować, choć na początku nie chcieli nawet słyszeć o organizacjach pozarządowych. Ale ostatnie dwa lata przyniosły zmianę, urzędnicy zaczęli z nami współpracować. W zeszłym roku w okresie wyborów zostałam wybrana jako poseł do parlamentu z naszej prowincji, co również uważam za sukces naszej organizacji. Administracja państwowa wprawdzie nie pomaga nam w żaden sposób finansowo, ale w ostatnim okresie zaczęli z nami różne rzeczy konsultować, biorą również udział w różnych wydarzeniach, które organizujemy. Podstawowym problemem kobiet w naszym regionie jest nieznajomość własnych praw. Poza tym, w naszym kraju ma miejsce imigracja w poszukiwaniu pracy i jest to przyczyna rozpadu wielu rodzin. Na przykład mężczyzna wyjeżdża za granicę na 3, 4, 5 lat i potem już w ogóle nie wraca. Stamtąd może przez telefon dać kobiecie rozwód. I ona z dziećmi – najczęściej wieloma, bo rodziny są wielodzietne - zostaje zupełnie sama. Często małżeństwa nie są u nas rejestrowane, zawierane są tylko w wymiarze religijnym. W ostatnim okresie zwiększyła się także liczba wczesnych małżeństw, za mąż wychodzą dziewczęta 15 i 16 letnie, które jeszcze niewiele wiedzą o życiu rodzinnym. Takie małżeństwa często się potem rozpadają. Zdarza się też wielożeństwo, które jak wiadomo jest dopuszczalne w islamie, ale dotyczy ono w pierwszej kolejności bogatych ludzi, którzy mogą sobie na to pozwolić, Oni mają czasem drugą, trzecią, a nawet czwartą żonę. Marifat Chydyralijewa, organizacja Marifat (Wiedza), Prowincja Chatlon Nasza organizacja powstała w 2000 roku, w okresie po wojnie domowej w Tadżykistanie kiedy sytuacja kobiet się pogorszyła. Najpierw uczestniczyłam w kilku seminariach adresowanych do kobiet Znaj swoje prawa, a potem zadecydowałam że sama powinnam stworzyć organizację pomagającą kobietom. Nasza organizacja została zarejestrowana jako Kobieca Organizacja Społeczna. Naszym celem jest obrona praw kobiet a także zwiększenie roli kobiet w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym kraju. W okresie 10 lat przeprowadziłyśmy około 40 projektów. Na początku projekty miały charakter humanitarny, organizowałyśmy także miejsca pracy dla kobiet. Już szósty rok w naszej organizacji realizowany jest także projekt Kobiece Centrum Informacyjne. W ramach tego projektu organizujemy kursy czytania i pisania, obsługi komputera i szycia. Oprócz tego organizujemy seminaria genderowe – np. genderowe podejście do źródeł informacji, czy dotyczące praw kobiet. Ponadto, prowadzimy badania – na przykład Dostęp dziewcząt do wykształcenia. Ostatnio dostarczaliśmy także informację na temat wyborów, zwłaszcza wśród kobiet. Prowadziliśmy także projekty dotyczące gospodarki – np. Doskonal swój biznes. Nasza organizacja jest też założycielem Funduszu Kredytowego. Po zakończeniu seminarium umożliwiamy kobietom uzyskanie kredytu, żeby mogły zacząć rozwijać swoją działalność. Po wojnie był poważny problem z miejscami pracy i wszyscy wtedy pragnęli otwierać swój biznes, młodzi a nawet dzieci i ludzie starzy, nie mając żadnej wiedzy na ten temat, nie umiejąc zrobić żadnego biznes planu. Ale ponieważ główny cel naszej działalności to obrona praw kobiet to w naszej organizacji są na co dzień dostępne konsultacje psychologa i prawnika. Wyruszamy także w teren, organizując spotkania z kobietami w różnych regionach i wsiach. Ale przychodzą też do nas mężczyźni. Jeśli chodzi o sponsorów to mamy z nimi podobne problemy jak nasi koledzy z Azerbejdżanu. Przede wszystkim są to organizacje międzynarodowe. Szukamy ich także poprzez różne ogłoszenia i przez Internet. W naszym kraju pomoc w tym zakresie oferują także ambasady państw, często piszemy więc projekty na konkursy ogłaszane przy ambasadach. Ostatnio mieliśmy problem, bo zakończył nam się projekt i 7 miesięcy musieliśmy przetrwać bez pieniędzy i bez wynagrodzenia. Ale przede wszystkim martwiliśmy się aby nie stracić specjalistów, którzy już tyle lat dla nas pracują i aby mieć czym zapłacić za wynajem biura. Oprócz tego w Tadżykistanie istnieje także grant prezydenta, z którego otrzymujemy wsparcie już 4 rok. Co roku takie wsparcie może otrzymać 15 projektów. To jest oczywiście niewiele. W 2007 roku u nas miało miejsce przerejestrowanie wszystkich organizacji pozarządowych. Wcześniej organizacji było około 3 tysięcy ale po przerejestrowaniu zostało około 1000. Znacznie więcej organizacji znajduje się w miastach niż na prowincji. Moja organizacja działa w mieście nieopodal Duszanbe i tam jest jedyną organizacją. Staramy się nawiązywać kontakty i działać w partnerstwie z innymi organizacjami, na przykład poprzez organizowanie wspólnych konferencji. T. Chotamowa: W przypadku organizacji Hamidlon, która ma swoją siedzibę przy granicy z Afganistanem, w okolicy trudno dostępnej ze względu na ograniczone możliwości transportu, kontakt jest bardzo utrudniony, ale choć raz w miesiącu staramy się spotykać z działaczami z innych regionów. W naszym mieście jest 8 organizacji. Jeśli któremuś z członków uda się pojechać do dużego miasta i przywieźć stamtąd różne informacje, to dzieli się nimi ze wszystkimi. Poza tym, co miesiąc spotykamy się w siedzibie naszej organizacji i przekazujemy sobie różne potrzebne informacje. W ten sposób współpracujemy, znajdujemy sponsorów, robimy też wspólne projekty. M. Chydyralijewa: Można powiedzieć, że sytuacja kobiet w Tadżykistanie wygląda nie najlepiej. Jest to związane ze zjawiskiem imigracji zarobkowej, która zaczęła mieć miejsce na dużą skalę po zakończeniu wojny domowej w Tadżykistanie. Szacuje się, że wyemigrowało około 1,5 mln. ludzi, przede wszystkim do Rosji i do innych krajów WNP. W ostatnich latach ma miejsce również zwiększona imigracja kobiet. Mężczyźni, którzy wyjeżdżają, aby utrzymać swoje rodziny, bardzo często zrywają z nimi kontakt, przestają przysyłać pieniądze, albo całkiem porzucają. Zwłaszcza po ostatnim światowym kryzysie finansowym, często okazuje się, że zagranicą trudno jest im znaleźć pracę albo też zarobki są bardzo niskie. A tymczasem w domu czeka na pieniądze kilkuosobowa rodzina. Według naszego prawa, jeśli kobieta lub mężczyzna chcą się rozwieść, to oboje powinni uczestniczyć w tym procesie. Tymczasem w naszych realiach jest to nieraz trudne. Zwróciła się do nas kobieta, matka kilkorga dzieci, która przez pięć lat nie otrzymywała od męża żadnej pomocy, straciła też z nim kontakt. Rodzina żyła bardzo biednie. Kobieta chciała się rozwieść, żeby móc otrzymywać od państwa chociażby niewielką pomoc w postaci zasiłku dla samotnych matek. Okazało się jednak, że sprawa nie jest taka prosta, gdyż nie można nawiązać kontaktu z mężem. Do odnalezienia go trzeba wynająć adwokata, co jest kosztowne. Kolejno pojawiły się też inne problemy. Innym problemem jest też bezrobocie w Tadżykistanie, a także przemoc wobec kobiet. Zdarzają się też samobójstwa kobiet. W wielu przypadkach przyczyną, zarówno samobójstw, jak i przemocy domowej jest bardzo trudna sytuacja ekonomiczna. Kobieta zależy od mężczyzny i jego rodziny, a także od swojego ojca, brata, czy syna. W naszej pracy staramy się w pozytywny sposób wykorzystywać religię. Mają u nas miejsce spotkania i seminaria dotyczące wychowania dziewcząt. Wykorzystujemy wszystko to co jest zapisane w Koranie o konieczności bycia wykształconym. Tam jest napisane, że człowiek powinien być wykształcony, ale nie jest napisane, że tylko mężczyzna powinien być wykształcony. Zapraszamy duchownych, imamów, aby mówili o grzechu samobójstwa. Poprzez nich staramy się także przeciwdziałać przemocy wobec kobiet. Mamy przygotowane także specjalne materiały, broszury zatytułowane Kobieta w islamie, które staramy się rozdawać. Ale łączenie tradycji i nowych liberalnych i demokratycznych wartości na pewno nie przychodzi łatwo. Dżowid Ibodow, Fundacje Sorosa (Open Society Institute) w Tadżykistanie. Nasza organizacja odróżnia się od pozostałych, bo jest instytucją międzynarodową, nie zaś organizacją pozarządową i to my często jesteśmy sponsorami mniejszych organizacji. Jak i na całym świecie, Fundacja Sorosa w Tadżykistanie zajmuje się propagowaniem ideałów społeczeństwa obywatelskiego. Cel ten jest realizowany za pomocą różnych programów: genderowego, prawnego, programu medialnego i informacyjnego, oświatowego i zdrowotnego. Głównym celem jest zbudowanie społeczeństwa obywatelskiego. W Tadżykistanie Fundacja Sorosa realizuje 16 programów. Ja sam zajmuję się dwoma: prawnym i genderowym, jestem ich koordynatorem. Przede wszystkim przyznajemy granty, bardzo rzadko angażujemy się w jakąś działalność bezpośrednio. Obecnie przyznaliśmy finansowanie 10 Kobiecym Centrum Interwencji Kryzysowej w Tadżykistanie. Do momentu wybuchu światowego kryzysu gospodarczego te centra były finansowane przez OBWE. Z powodu kryzysu OBWE przestało wspierać te organizacje i obecnie to finansowanie wzięliśmy na siebie my. W Centrach działają prawnicy, psycholodzy, pracownicy socjalni, którzy nieraz interweniują w miejscu, gdzie doszło do przemocy domowej, udzielając poszkodowanym konsultacji i wsparcia. Jeden z przedstawicieli Fundacji Sorosa znajduje się w grupie roboczej zajmującej się przygotowaniem projektu o przeciwdziałaniu przemocy domowej. Projekt ustawy utknął u nas w parlamencie już dwa lata temu. Teraz podjęto decyzje o stworzeniu nowej grupy roboczej dla przyjęcia tej ustawy. Sytuacja kobiet w Tadżykistanie jest moim zdaniem bardzo trudna. Jeśli porównywać duże miasto, takie jak Duszanbe z prowincją, to różnica jest bardzo duża. W Duszanbe jest sporo różnych organizacji międzynarodowych i firm, w których pracują kobiety. Są one wykształcone i mają zapewniony byt, ich sytuacja na pewno nie jest problematyczna. Natomiast poza granicą miasta rzeczywistość przedstawia się zupełnie inaczej. Problemy są tu związane przede wszystkim z brakiem elementarnego wykształcenia kobiet na wsi, a co dopiero mówić o świadomości jakichkolwiek praw. Kobiety na wsi mają tyle trosk związanych z życiem codziennym, z rodziną i gospodarstwem, że nawet często nie wiedzą i zupełnie je nie interesuje, że mogą mieć jakieś prawa. Dlatego podstawowym zadaniem kobiecych organizacji w takich regionach jest prawna edukacja kobiet. Wiele małżeństw nie jest w ogóle rejestrowanych. Problem pojawia się w przypadku rozwodu, których wiele zdarza się z powodu imigracji zarobkowej mężczyzn. Mężczyzna nawet przez telefon może rozwiązać małżeństwo poprzez wypowiedzenie formułki talaq. I kobieta zostaje zupełnie sama. Ma to jeszcze związek z przywiązaniem do religii, islamu. Na przykład miejscowy duchowny potwierdza: jeśli mąż powiedział ci talaq to znaczy że jesteś rozwiedziona. W ten sposób kobieta znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Z jednej strony mąż powiedział jej o rozwodzie, z drugiej strony jest na ogół kilkoro dzieci, o które trzeba się zatroszczyć i wtedy kobieta najczęściej wraca do swego domu rodzinnego, w którym jednak będzie oceniona niejednoznacznie, co jest związane z naszą mentalnością (niezależnie od tego jak ją nazwiemy – jako tadżycką, środkowoazjatycką, czy muzułmańską). Bardzo często uważa się, że winna rozwodu jest kobieta, która nie wystarczająco dobrze troszczyła się o swoją rodzinie. W praktyce jednak sytuacja wygląda przecież zupełnie inaczej. Wtedy pojawia się trudne pytanie, kto będzie utrzymywał kobietę i jej dzieci. Jeśli teść jest dobrym człowiekiem to często pomaga, ale jeśli nie, to położenie kobiety staje się trudne. Poza tym miejscowi duchowni, którzy często zupełnie nie znają Koranu, doprowadzają często swoimi konsultacjami do jeszcze większych problemów i poczucia zagubienia wśród tych biednych kobiet. Na organizowanym przez nas niedawno szkoleniu dla przedstawicieli, różnych organizacji kobiecych, kiedy mowa była o interweniowaniu w trudnych sytuacjach, jednym z tematów, któremu poświęciliśmy aż 3 dni była właśnie rola islamu w życiu i sytuacji kobiet. Problemem jest bez wątpienia to, że wielu mułłów interpretuje Koran po swojemu. Nie ma jakiegoś jednego kierownictwa, wyższej instancji, która by gwarantowała określoną interpretację świętej księgi. Co zaś się tyczy kultury i łączenia wartości zachodnich z miejscowymi tradycjami, to również i w tym wypadku można rozróżnić na miasto i prowincję. W takim Duszanbe młodzież jest całkiem współczesna, kobiety wyzwolone i tam łączenie tradycji i nowoczesności jest łatwiejsze. Może nie można powiedzieć, że następuje całkowite zlanie się tych dwóch światów, ale one ze sobą współistnieją. Ale na prowincji rzecz wygląda zupełni inaczej, tam płynące z Zachodu wartości są po prostu zabronione, bo ludzie są przywiązani do swoich tradycyjnych wartości. Jest to związane z brakiem wykształcenia zarówno wśród kobiet jak i wśród mężczyzn, ale także z faktem, na który wskazywał ostatnio nasz prezydent, że wielu ludzi kształci się na przykład w Afganistanie czy Pakistanie i wraca stamtąd odmienionych pod wpływem wielu różnych islamskich ideologii fundamentalnych. Rozumieją ten islam po swojemu i stają się fanatykami. Ostatnio prezydent zabronił młodym ludziom uczyć się za granicą (w Iranie, Pakistanie) poza szkołami publicznymi, gdzie jest określony poziom i program kształcenia. Uważam, że to była bardzo słuszna decyzja prezydenta, gdyż można spostrzec, że powracających do nas młodych fanatyków zrobiło się coraz więcej. Reprezentują oni czarną stronę islamu. Po dwóch, trzech latach pod wpływem radykalnej ideologii ci młodzi ludzie tracą wszystko, co mieli w głowie wcześniej - resztki sowieckiego wykształcenia, które co by o nim nie mówić, nie było wcale takie złe - i stają się fanatykami. Znalezienie rozwiązania tej sytuacji nie jest wcale łatwe, nie ma jednej recepty, potrzeba czasu, no i wiele zależy od tych ludzi, którzy próbują coś zmieniać i od tego, jak to robią. M. Alizade (Gandża): Chciałam tu jeszcze coś dodać. U nas w państwowych szkołach islam nie jest wykładany. A dzieci, a zwłaszcza młodzież w okresie dorastania, bywają często pod względem duchowym bardzo ubogie. Gdyby wtedy wyłożono im ten islam właściwie, to mogliby zrozumieć właściwy sens tej religii i nie trafialiby w ręce fundamentalistów. Niedawno na konferencji poświęconej tolerancji mówiłam o tym, że gdyby ten islam wykładano młodym ludziom w państwowych szkołach, to mieliby o nim jakieś sensowne wyobrażenie. Dż. Ibodow: I przede wszystkim byłby to jakiś spójny obraz, a nie ciągle nowa interpretacja, która doprowadza do chaosu w głowach. Gwarantowałoby to wypracowanie jakichś wspólnych wartości. H. Husejnli (Gandża): Po rozpadzie Związku Radzieckiego bardzo obniżył się poziom wykształcenia ludzi i to jest również powodem, dla którego obce, fundamentalne organizacje zdołały u nas zebrać jakieś żniwo, wywrzeć wpływ na młodych ludzi. Co by złego nie mówić na Związek Radziecki, to jedną z jego cennych wartości było wykształcenie. W Azerbejdżanie poziom wykształcenia bardzo spadł po rozpadzie ZSRR, dopiero od niedawna zaczyna się trochę podnosić. Dż. Ibodow: U nas problemem było na pewno odejście kadr i nauczycieli w związku z obniżonym poziomem życia. Wielu ludzi wyjechało, by móc żyć na lepszym poziomie w Rosji. Chciałem jeszcze dodać coś na temat sytuacji prawnej w Tadżykistanie. W 2003 roku ratyfikowaliśmy jakieś międzynarodowe standardy dotyczące przemocy domowej, ale tylko zewnętrznie, bo nasze prawo nie jest wciąż do nich przystosowane. Jest to też szczególny rodzaj przyjmowania wartości, czysto zewnętrznie, bo wewnętrznie – projekt ustawy tkwi w parlamencie i nic się z nim nie dzieje. Mamy tylko nadzieję, że druga grupa robocza, która powstała przyśpieszy te prace i ustawa zostanie przyjęta. Listopad 2010 – styczeń 2011 Tłumaczenie z języka rosyjskiego i opracowanie: Joanna Bocheńska |