Menu Content/Inhalt
Strona główna arrow Nasze relacje
Nasze relacje
Wagon jedenasty PDF Drukuj E-mail
Napisał: Tomasz Kulakowski   

ImageW lewej dłoni trzymała chorągiewkę, w prawej bilety pasażerów. Niska, korpulentna, lat około 50. Obserwowała peron, ubrana w niebieski mundur ukraińskich linii kolejowych.

Czytaj całość...
 
Tam, gdzie kozacki duch PDF Drukuj E-mail
Napisał: Tomasz Kulakowski   
ImageChowając się za horyzont, pomarańczowe słońce przecinało ogromny, dwupoziomowy most. Gasnące promienie odbijały się w lustrze dolnego Dniepru, pozostawiając po lewej stronie wyspę Chortycę, po prawej zaś przemysłowe Zaporoże.
Czytaj całość...
 
Ukraina byłego premiera PDF Drukuj E-mail
Napisał: Tomasz Kulakowski   

Image65 procent mieszkańców Dowbysza to Polacy, jak inni politycznie podzieleni na pół. Pośród wiejskich gospodarstw jedno się wyróżnia. W nim wychował się Jurij Jechanurow, były premier Ukrainy. 

  Jechanurow rzadko bywa w domu. Gdy się zjawia, podjeżdżają zachodnie auta, ochrona obstawia okolicę. Ulica wiodąca do gospodarstwa jego rodziców jest asfaltowana. Jako jedna z niewielu…

Czytaj całość...
 
Opowieści babci zza górki PDF Drukuj E-mail
Napisał: Karolina Kwiecień   

Karolina Kwiecień i Sebastian JędrykaJuż główna droga przez wieś jest kamienista, wyboista, wiecznie podmywana przez potok. Aż dziw, że autobus daje radę dojechać. Później ścieżka odbija w górę strumienia i wcina się w głęboki jar. Biegnie raz brzegiem pastwiska, raz po kamieniach, przeskakując strumyk z jednej strony na drugą. Przy wysokim stanie wody trudno przejść nawet w gumiakach. W końcu zaczyna wspinać się stromo, zakosami, przez las i przez łąki, aż wychodzi na górkę.
Za górką jest przysiółek Ruski, kiedyś duży i tętniący życiem.
Dziś ostało się już tylko jedno gospodarstwo.

Czytaj całość...
 
Kirgizja pachnąca kumysem PDF Drukuj E-mail
Napisał: Michał Kuryłowicz   

ImageJechać pięć dni pociągiem, w tym trzy przez step, po to żeby upragniony Biszkek, stolica Kirgizji przywitała nas wielkim socrealistycznym dworcem?! Na szczęście to zaledwie początek, brama do prawdziwie „akwarelowej krainy”. I można to poczuć już w chwilę po opuszczeniu dworca. Wysoko, na horyzoncie, miedzy mijanymi wielopiętrowcami (toż to stolica) majaczy jakiś szczyt. Z daleka lśni bielą czapa lodowcowa, spowita chmurami, jest jakby nierzeczywista, podobna do makiety fotograficznej, na tle której można się sfotografować na każdym tutejszym bazarze. A jednak jest, dochodzi do 5 000 m n.p.m., i stanowi zapowiedź tego, do czego zaprasza nas ten niewielki kraj w Centralnej Azji, wciśnięty pomiędzy Chiny i Kazachstan.

Czytaj całość...