Menu Content/Inhalt
Nieuchwytny mer Kijowa PDF Drukuj E-mail
Napisał: Maja Muzyk   

Deputaci Kijowskiej Rady Miejskiej z partii UDAR Leonida Kliczki oskarżyli mera stolicy Leonida Czernoweckiego o zaniedbywanie obowiązków służbowych i zagrozili mu podaniem do sądu. Przedstawicielka partii Natalia Nowak oświadczyła, że prawnicy już przygotowują akt oskarżenia.

Członkowie partii UDAR postanowili zaskarżyć mera Kijowa po tym jak nie zastali go w miejscu pracy. 17 lutego 2011 r. w Kijowskiej Radzie Miejskiej odbywała się kolejna sesja, którą otworzyć miał Leonid Czernowecki. Mer nie zjawił się na posiedzeniu. Natalia Nowak wraz z dziennikarzami udała się na jego poszukiwanie w budynku stołecznej administracji. Deputatka w towarzystwie kilkudziesięciu dziennikarzy dotarła do drzwi gabinetu mera, gdzie zatrzymał ją ochroniarz. Nowak zadzwoniła do sekretariatu mera z telefonu komórkowego, ale pracownicy administracji nie zgodzili się wyjść do dziennikarzy twierdząc, że i tak wszystkich widać przez kamerę zainstalowaną na ścianie.

Sekretarz Kijowskiej Rady Miejskiej Oleś Dowgij, do którego dziennikarze zwrócili się z prośbą o wyjaśnienie, odmówił ujawnienia miejsca pobytu mera. Oświadczył, iż woli nie podejmować tego tematu.

Deputaci UDAR nie zadowolili się podobnym wyjaśnieniem. „Wszystko wskazuje na to, że mer nie może i nie ma ochoty pracować – stwierdziła Natalia Nowak – Zjawił się nieoczekiwanie w stolicy, udzielił kilku wywiadów, podobno widziano go w miejscu pracy, ale nie trwało to długo. Czernowecki znów gdzieś przepadł.”

W 2010 r. Leonid Czernowecki został praktycznie odsunięty od rządzenia Kijowem. Nastąpiło to po przejęciu władzy na Ukrainie przez Partię Regionów na czele z Wiktorem Janukowiczem. Faktyczną władzę w stolicy sprawował zastępca mera, były deputat z ramienia Partii Regionów, Aleksander Popow.

Według ukraińskiej prasy, w ciągu ostatnich kilku miesięcy Czernowecki nie pojawiał się w pracy. Administracja miejska nie potrafiła wytłumaczyć gdzie znajdował się wybrany przez kijowian mer. Prasa donosiła, że Czernowecki przebywał za granicą. Krążyły plotki, iż miał otrzymać obywatelstwo innego państwa. Partia Regionów nie zdecydowała się jednak na oficjalną dymisję mera. Było powszechnie wiadomo, że nie chciała przedterminowych wyborów mera, które byłyby następstwem odwołania Czernoweckiego.

Mer pojawił się niedawno w miejscu pracy i oświadczył, iż nie zamierza podać się do dymisji. Powiedział wówczas także, że obawia się prześladowania ze strony obecnych władz. Kilka dni po powrocie w prasie znów pojawiła się informacja o jego zniknięciu. Gazeta „Komsomolska Prawda w Ukrainie” przepytała urzędników stołecznej administracji i nie znalazła nikogo kto widział Czernoweckiego. „Wszyscy słyszeli o jego powrocie, ale nikt Czernoweckiego do tej pory nie widział – powiedział jeden z urzędników, który poprosił o anonimowość – Może zakłada do pracy czapkę-niewidkę albo wlatuje do gabinetu przez okno… W każdym razie nikt go nie spotkał – ani na parkingu, ani na korytarzu.”

(Źródło: www.lenta.ru)

 
dalej »