| Kirgizja pachnąca kumysem |
|
|
|
| Napisał: Michał Kuryłowicz | |
|
Kirgizja to doprawdy niesamowita kraina. Jej „tytułowi” mieszkańcy, którzy przybyli tu w X wieku, znad syberyjskiego Jeniseju, od razu zrozumieli, co ma być ich przeznaczeniem. Góry! Wysokie, sięgające 7 000 m szczyty i niższe, „skórzane”, których zbocza początkowo łagodnie, potem niezwykle stromo opadają ku korytom rzek. A że w Kirgizji trudno żyć poza górami (średnia wysokość dochodzi tu do 2500 m n.p.m.), toteż Kirgizi przez wieki wiedli życie pasterzy. Koczowniczy tryb życia Kirgizów ma w sobie coś romantycznego. Oddaleni od wszelkiej cywilizacji, mieszkają przez kilka miesięcy w roku na wysokości dochodzącej do 4000 metrów, cały ich dobytek mieści się w jurcie, czyli przenośnym domku. Każdy odwiedzający jest dla nich atrakcją. Jedynie zimą schodzą w doliny, do wsi ze względu na śnieg i mróz. A zima w Kirgizji z powodu klimatu kontynentalnego jest niezwykle mroźna i śnieżna. Bardzo często opady śniegu i lawiny uniemożliwiają przejechanie głównym szlakiem kraju, z północy na południe, przechodzącym przez przełęcze powyżej 3500 m n.p.m. Pierwszy śnieg w tym roku oprószył wzgórza już w sierpniu. Kirgizi, żyjąc w jurtach, wciąż zmieniając miejsce zamieszkania, nie tworzyli wielkich miast czy pomników. Obce im były takie cywilizacje jak państwo Timurydów, stworzone „tuż za rogiem”, bo na terenie dzisiejszego Uzbekistanu. Ale Kirgizi mają Manasa! Manas, legendarny wódz plemion kirgiskich (jego pomnik można dziś podziwiać w samym centrum stolicy), przyczynił się do zwycięstwa nad Ujgurami i opanowania tysiąc lat temu terenów dzisiejszej republiki. I stał się natchnieniem dla swoich współplemieńców, którzy przez 900 lat ustnie przekazywali sobie legendę o swoim przywódcy. Poemat Manas, będący najdłuższym na świecie tekstem literackim, który zaczął się formułować wedle opinii różnych naukowców między VI a XI wiekiem, przetrwał do naszych czasów w formie ustnej, przekazywany przez koczowniczy naród przez setki lat. Dopiero w XIX wieku został on po raz pierwszy spisany. Okazało się wówczas, że poemat jest 20-krotnie(!) dłuższy niż Iliada i Odyseja razem wzięte! Rok 2000 został uznany przez UNESCO rokiem Manasa. Właśnie koczowniczy tryb życia pozwolił Kirgizom przechować w pamięci tysiące wersów swej legendy, która pomagała im przetrwać i zachować swoją kulturę, niezależnie od najazdów wszystkich możliwych sąsiadów. Zapewne wiele stuleci koczowania wyrobiło w mieszkańcach tej republiki swoisty stoicki spokój, z jakim podchodzą oni do wszelkich zmian, nawet radykalnych przewrotów politycznych. W marcu zeszłego roku świat obiegły informacje o kolejnej na obszarze postradzieckim „kolorowej” rewolucji. W Biszkeku obalono prezydenta Akajewa, satrapę, rządzącego Kirgizją od 1991 roku. Nowe władze, szumnie zapowiadające demokratyzację, na razie nie poradziły sobie z chaosem politycznym, jednak sami Kirgizi niewiele sobie z tego robią. Margarita, mieszkająca w Biszkeku, prowadząca firmę turystyczną, śmieje się z marcowej „rewolucji tulipanów”, mówiąc: Jakoś jej nie zauważyłam. Podobne głosy można usłyszeć nad jeziorem Issyk-Kul, na wschodzie kraju. Region ten pociąga z kilku powodów. Po pierwsze – samo jezioro Issyk-Kul. Położone na wysokości prawie 1500 m n.p.m., otoczone czterotysięcznikami, głębokie na ponad 600 metrów, jest drugim, najwyżej położonym jeziorem na świecie, w dodatku słonym. Kirgizi dodają (z przymrużeniem oka), że w czasach sowieckich pływał po nim okręt podwodny z bronią atomową na pokładzie, podobno broniący wschodnich rubieży imperium przed zakusami bratnich komunistycznych Chin. Po drugie w pobliżu stolicy regionu, miasta Karakoł, leży przystań Przewalsk, nazwę swą zawdzięczająca carskiemu oficerowi i podróżnikowi, Nikołajowi Michajłowiczowi Przewalskiemu, który wcale Polakiem nie był. Rosyjski geograf, znany badacz Azji Środkowej, pierwszy eksplorator tych terenów, nie zapisał się jednak najlepiej w pamięci Kirgizów. Podobno traktował ich jak dzikusów i niewolników. Wreszcie narkotyki. Rozpisuje się o nich Jacek Hugo-Bader w swojej relacji z Kirgizji (J. Hugo-Bader, W rajskiej dolinie wśród zielska, (w:) "Gazeta Wyborcza", 28-29 08 1998). Od czasów ZSRR Issyk-kul i jego okolice słyną z ogromnych plantacji konopi indyjskich, tutaj zwanych anaszą. Chociaż ich uprawa jest zabroniona, nie tak łatwo sobie z nimi poradzić. Dziko rosnące konopie można zobaczyć na ulicach Biszkeku, czy innych miast, sporo jest ich nad jeziorami. Klimat sprzyja... Ale Kirgizi nie sprawiają wrażenia odurzonego narkotykami narodu. Ajnura, z którą rozmawiam na południowym krańcu kraju, w górach Pamiru, bagatelizuje wpływ anaszy: Mężczyźni kupują ją na bazarze, w postaci małych granulek, trzymają pod językiem, po czym po chwili wypluwają. Traktuje się ją jak tytoń, a jest dużo tańsza. I nie jest zabroniona. Większym problemem jest z pewnością opium, przemycane z Afganistanu, oczywiście jego produkcja czy przewóz są zabronione. Południe różni się poważnie od północy kraju. Klimat jest tu suchszy, lato bardziej upalne. Może przez to ludzie bardziej zapalczywi. To tu, w miastach Osz i Żalalabad rozpoczęły się rok temu protesty, które doprowadziły do zmiany władzy. Ale niewątpliwie tutejsi Kirgizi są jeszcze bardziej gościnni. Godzinę spędziłem na przekonywaniu Asylbeka, którego spotkaliśmy w lokalnym autobusie, że musimy jechać dalej i nie możemy zostać u niego na noc. Asylbek, wcześniej pracownik zakładów tytoniowych, które upadły po rozpadzie ZSRR, z nostalgią wspominał życie w imperium. Teraz, w niepodległej Kirgizji, nie ma z czego żyć, dostaje minimalną emeryturę, jednak dla nas chciał zabić barana... Podobnie Anakbek, zapraszający nas do swojej jurty, położonej na przełęczy Sary-Kyr, w samym środku Kirgizji, na którą nie dojeżdża żaden autobus, mimo że droga ta łączy dwie stolice okręgów, Żalalabad i Naryn. Anakbek przygotował dla nas tradycyjny posiłek pasterzy. Składa się na niego szorpo (rosół z barana, obowiązkowo z kością), lepioszka (okrągły, płaski chleb), masło, śmietana, herbata oraz kumys (sfermentowane mleko kobyle). Właściwie wszystko to, co dają owce i konie, wypasane w górach Kirgizji. |
| wstecz | dalej » |
|---|



