Menu Content/Inhalt
Strona główna arrow Artykuły arrow Janukowycz pokazał prawdziwe oblicze
Janukowycz pokazał prawdziwe oblicze PDF Drukuj E-mail
Napisał: Tomasz Kułakowski   
Premier Ukrainy Wiktor Janukowycz pozbawił Europę i Stany Zjednoczone złudzeń, że jego rząd utrzyma euroatlantycki kurs w polityce zagranicznej. Ukraińcy NATO mówią „nie”. W wypowiedziach Wiktora Janukowycza było wiele sprzeczności. – Jesteśmy gotowi współpracować z Sojuszem, ale nie chcemy wchodzić w tę strukturę. Kwestii NATO nie można oddzielić od zagadnień gospodarki, a więc od naszych stosunków z Rosją – zapewniał dziennikarzy Tygodnika Powszechnego w styczniu br.
Jego Partia Regionów zdobyła najwięcej głosów w marcowych wyborach parlamentarnych dzięki podobnej retoryce. Zatem trudno się dziwić, że Ukraina nie chce wstąpić do NATO. Janukowycz został w sierpniu premierem za sprawą umowy prezydent-rząd, zawartej w Uniwersale Jedności Narodowej. Był to dokument, w którym wyznaczono cele w polityce zagranicznej, czyli integrację z NATO i Unią Europejską. Pod koniec sierpnia br. minister spraw zagranicznych Ukrainy Borys Tarasiuk zapewniał Polaków i Finów, że euroatlantycki kurs Ukrainy zostanie utrzymany – to samo twierdził Janukowycz w Krynicy na XVI Forum Ekonomicznym.
 W Brukseli okazało się, że uniwersał można między bajki włożyć, a rząd Janukowycza będzie pogłębiał stosunki z Rosją, do której mu znacznie bliżej. Premier zapowiedział „zrobienie przerwy” w negocjacjach z NATO, co z pewnością podoba się władzom na Kremlu. Zachowanie Janukowycza może dziwić Europejczyków, jednak jest gorąco popierane w południowo-wschodniej części Ukrainy, gdzie ludzie mówią po rosyjsku, a często myślą jeszcze po radziecku. Dla nich NATO – co udowodnili w czerwcu br. na Krymie agresywnymi protestami przeciwko manewrom ukraińsko-amerykańskim  - jest strukturą obcą, zagrażającą bezpieczeństwu wewnętrznemu i stosunkom z Rosją. Aż 64 proc. Ukraińców wypowiedziało się przeciwko integracji z NATO, poparcie dla sojuszu nie przekracza 25 proc.
 Natomiast w kwestii przystąpienia do Unii Europejskiej, Janukowycz wykazał się trzeźwą oceną sytuacji. Wyraził chęć pogłębionej współpracy, zapewne zdając sobie sprawę, że UE jest w kryzysie i o dalszym rozszerzeniu – z wyjątkiem Bułgarii i Rumunii – nie może być mowy. Śmierć pomarańczowej rewolucji ogłoszono najpierw po konfliktach prezydenta Wiktora Juszczenki z ówczesną premier Julią Tymoszenko, następnie po wyborach parlamentarnych, w których zwyciężyła Partia Regionów, a po miesiącach kłótni premierem został Wiktor Janukowycz. Dziś chyba już nikt nie ma złudzeń, że „pomarańczowa” rewolucja jest wyłącznie historią.   
 
wstecz   dalej »